Nie polecieli na Stradomiu

KS Stradom : Lot Konopiska  3-2 (1-2)

Podawanie, co tydzień w relacjach informacji, że Lot przegrał na własne życzenie mecz, który był wygrany powoli staje się mało wiarygodne a zaczyna być po prostu frustrujące. Bo jak inaczej nazwać to, z czym w niedzielę na Sabinowskiej mieliśmy do czynienia. Dziś w miejsce szczegółowego opisu meczu ograniczymy się do zapisu najważniejszych wydarzeń, które towarzyszyły zmaganiom:

1’ – początek zawodów, gospodarze próbują przedostać się na nasze pole karne bez rezultatu i wymiernej korzyści,

5′ – kontra Lotu, Łukasz Toborek I wychodzi na sam na sam z bramkarzem uderza piłkę obok bramki,

20’ – kolejna szybka akcja gości, po dośrodkowaniu Łukasza Kotasa z lewej strony, ponownie Łukasz Toborek I będąc na 6 metrze nie trafia w piłkę, która zostaje mu pod nogami,

22’ – wzrasta przewaga Lotu kolejne dośrodkowanie i niesygnalizowany strzał głową Łukasza Kotasa z 12 metra z najwyższym trudem broni golkiper Stradomia Maciej Janta,

26’ – pierwsza niebezpieczna sytuacja bramkowa w naszym polu karnym, po rzucie rożnym Adrian Kudryś uderza piłkę głową a ta zmierzając i tak poza bramkę zostaje na wszelki wypadek wyekspediowana w pole przez asekurującego słupek Alberta Opalę,

35’ – uderzenie z rzutu wolnego Damiana Skoczylasa z 25 metrów w górny róg bramki i kapitalna interwencja Janty,

38’ – fantastyczne uderzenie z 18 metra w samo okienko bramki gospodarzy Damiana Skoczylasa i obejmujemy prowadzenie 1-0,

41’ – idziemy za ciosem, dośrodkowanie z prawej strony Alberta Opali na długi słupek uderzenie głową Kacpra Kowalskiego i na linii bramkowej dobija piłkę Łukasz Toborek I, podwyższamy prowadzenie na 2-0,

44’ – nieudana pułapka ofsajdowa naszej obrony i Łukasz Ciecierski zdobywa bramkę kontaktową. Dodajmy, że jest to pierwszy celny strzał drużyny trenera Karola Pilisa w I połowie gry,

46’ – gospodarze od samego początku drugiej części gry starają się być aktywni i dążą do wyrównania, jednak nie stwarzają żadnej klarownej sytuacji bramkowej, taka sytuacja ma miejsce przez 15 minut, po czym do głosu znowu dochodzi Lot,

62’ – koronkowa akcja naszych piłkarzy i Damian Skoczylas nieprzepisowo powstrzymany jest w polu karnym. Mamy szansę na podwyższenie prowadzenia jednak strzał Łukasza Kotasa z 11 metra broni rezerwowy bramkarz Stradomia Piotr Gruca,

66’ – stare przysłowie mówi niewykorzystane okazje się mszczą, kolejna próba gry na spalony defensywy Lotu i pomyłka sędziego liniowego, który nie podnosi chorągiewki a Mateusz Pietrzyk bezbłędnie wykorzystuje prezent doprowadzając do remisu, niestety zapominamy, że gra się do gwizdka a nie ogląda na sygnalizację,

77’ – kolejna piłka meczowa dla naszej drużyny, Kacper Kowalski z 8 metrów mając przed sobą jedynie bramkarza gospodarzy nie potrafi go pokonać a przy próbie dobitki zderza się głową z obrońcą Stradomia, obaj już do gry nie wracają z tym, że w przypadku gospodarzy po wyczerpaniu limitu zmian skutkuje to grą w osłabieniu do końca zawodów,

86’ – Lot atakuje dążąc do zwycięstwa a zabójczą kontrę wyprowadza Stradom, naciskany Łukasz Toborek II zbyt krótko zgrywa głową do naszego bramkarza a bezlitośnie ten błąd wykorzystuje Łukasz Ciecierski,

90’ – ostatnie minuty to mądra gra w defensywie miejscowych, którzy murują bramkę i dowożą zwycięstwo 3-2 do końca.

Podsumowując można pokusić się o bolesne stwierdzenie, że cały wysiłek włożony przez naszych graczy w ten bardzo trudny i stojący na dobrym poziomie pojedynek, został zniweczony przez nieprawdopodobną skuteczność miejscowych, którzy mając trzy okazje bramkowe przy dużym naszym udziale potrafili je wykorzystać. Takie mecze, w których dominuje walka na całej długości i szerokości boiska nie można przegrywać w tak banalny sposób i co by nie powiedzieć ani błąd sędziego ani wymagający przeciwnik ani fakt, że graliśmy na wyjeździe, nie miał prawa przeszkodzić piłkarzom Lotu w zdobyciu 3 punktów. Zawodnicy mieli wszystko we własnych rękach (nogach) na boisku. Poukładaną, mądrą i dobrą grę od samego początku, którą robili Jakub Ciekot, Damian Skoczylas i Łukasz Kotas, dwubramkowe prowadzenie, rzut karny, wyśmienite okazje Łukasza Toborka I i Kacpra Kowalskiego, czy w końcu grę w przewadze. I co? Po raz kolejny okazało się, że piłka nożna to nie łyżwiarstwo figurowe gdzie o ostatecznym wyniku decydują wrażenia artystyczne. Muszą to zrozumieć w końcu nasi piłkarze. Bo o ile można ich dziś chwalić za stworzone widowisko to niestety tak już jest, że w futbolu wygrywa ten, kto potrafi trafiać piłką do bramki przeciwnika i w dodatku nie pomaga w tej sztuce rywalowi. Na koniec jeszcze inna sprawa a mianowicie całkowity brak szczęścia w poczynaniach naszej drużyny i by najmniej nie tylko w dzisiejszym spotkaniu. Może zabrzmi to jako szukanie usprawiedliwienia dla naszych zawodników ale w sporcie a zwłaszcza podczas rywalizacji na zbliżonym poziomie, tak jak to miało miejsce dzisiaj, odrobina szczęścia jest bardzo istotnym czynnikiem. Niestety dla Lotu w niedzielę ten argument w całości był przy gospodarzach.

38’  0-1  Skoczylas Damian

41’  0-2  Toborek Łukasz I

44’  1-2  Ciecierski Łukasz

66’  2-2  Pietrzyk Mateusz

86’  3-2  Ciecierski Łukasz

Lot Konopiska:

Eljasiński Łukasz, Toborek Łukasz II, Włodarek Patryk, Hyra Przemysław, Ciekot Jakub, Opala Albert, Kasztelan Kamil (87’ Berdys Rafał 90’ Matławski Marcin), Kowalski Kacper (77’ Sapała Jakub),Toborek Łukasz I (80 Minkina Michał), Skoczylas Damian, Kotas Łukasz.



Kategorie:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Redakcja oraz właściciel serwisu GminaKonopiska.pl nie ponosi żadnej odpowiedzialności za wypowiedzi i komentarze publikowane przez użytkowników oraz zastrzega sobie możliwość usunięcia lub edycji komentarzy zawierających treści znieważające lub powszechnie uważane za obelżywe. W momencie dodawania komentarza zapamiętywane zostają adres email oraz adres IP komentującego użytkownika (informacje te nie będa publikowane i wyświetlane).